Nie strzelaj do duchów

Pan Walter lezał już sobie w łożku kiedy usłyszal jak otwierałą się drzewi. Otworzył oczy i ujrzał białą postać która wchodzi właśnie do jego sypialni. Ujrzał jak postać zbliza się do jego łóżka i jak krew zastyga mu w żyłach a włosy stają na głowie i nie tylko. Następną rzeczą jaką ujrzał było to, iż biała postać sięga do kieszeni jego marynarki i jak wyciąga zwinnie zawartość kieszeni, czyli jego portfel. Następnie ujarzał jak ta sama biała postać otwiera portwel i wyjmuje jego ciężko zarobioną ‘krwawicę’. Portwel został opróżnony do zera. Pan Waltel poczuł jak palec nerwowo zasicka się na spuście rewolwera którey przypadkowo trzymał pod kołdrą, do nagłych wypadków. Lecz ostatecznie rewolwer nie wystrzelił. Dlaczego? Ponieważ pan Walter uznał ze nie chce zostać wdowcem .

Błąd mojego wujka

Mój wuj Tom był niegdyś okropnym kobieciarzem. Kiedy spotkałem go raz w Londynie zauważyłem że się starzeje. Szybko zadałem sobie sprawę że nie chodził już na tak zwane ‘połowy’ do parku, lub też do miasta jak się robiło ciemniej, żeby nie wyjść z wprawy. Działo się to tak – miejscowość Rothesay na wyspie Bute w sierpniu. Razem z wujem dzieliliśmy przytulny pokoik w małym pensjonacie. Tej szczególnej nocy, czy też bardziej ranka dokładnie o 2 nad ranem, lało jak z cebra kiedy rozstałem się ze swoją dziewczyną. Izka miała złote serce i dała mi swój płaszcz przeciwdeszczowy abym nie zmokł. Naturalnie był to kobiecy płaszcz. Był on niebieski ale nie miało to znaczenia ponieważ i tak było już ciemno. A wiec, wyszedłem i udałem się prosto do pensjonatu gdzie stacjonowaliśmy z wujem. Jak przechodziłem obok innego hotelu zauważyłem jak smukła postać mężczyzny wychodzi z niego. Jak szedłem ulicą Róż usłyszałem za mną kroki i znajomy głos oznajmiający – Madam, zakochałem się w pani! Lecz nie zdradziłem się. Szedłem dalej w ciszy. Jeszcze kilka kroków i poczułem solidne uszczypnięcie w pośladek. Szedłem coraz szybciej, a kroki za mną. Kiedy ręka sięgneła aby ponownie uszczypnać pośladek, nastągił grzmot na niebie i rozjasnił chwilowo okolicę. I własnie w tym momencie zobaczyłem jak wujek zdał sobie sprawę, ze pośladek który zamierzał uszczypnąć nalezał nie do kogo innego jak do jego siostrzeńca.

Spedzali wczasy

Jack i James, dwóch szkotów z Glasgow spędzali wakacje w Rothesay. Dzielili mały pokoik w małym pensjonacie. Lało jak z cebra, lecz ponieważ był to urlop Jack czuł że musi wyjść na dwór. Rzucił okiem na przyjaciela który wydawł się znudzony na śmierć i rzekł: Przejdzmy się! James który właśnie spoglądał przez okno rzekł: Nie, dziekuje. Nic mnie nie wygoni na taki deszcz. Wtedy Jack który wciąż nie mogł sobie znaleźć miejsca rzekł: Wiec chodzmy na drinka. James odrzekł: Sory stary przyjacielu, idz sam. Osobiście nie mam za bardzo ochoty na drinka. Więc pograjmy w karty! – zasugerował Jack. O, nie. Za dużo przy tym roboty. Czego naprawdę potrzebuje to prawdziwy wypoczynek. Jednak Jack nie poddawał się i zasugerował – Chodzmy potańczyć. Naprawdę mi przykro, lecz kiepski ze mnie tancerz. Więc, pośpiewajmy sobie z Armią Zbawienia! – mówi Jack. Posłuchaj kolego – mówi James w błyskiem w oku Mam dużo lepszy pomysł. Chodzmy na dół do jadalini i posłuchajmy jak wczasowicze jedzą sobie zupę! Wniosek przeszedł.

Jedyne wyjscie z sytuacji

Dawno dawno temu, w odległym kraju był chory mężczyzna. Leczyli go najlepsi lekarze w kraju, lecz zamiast wydobrzać, było coraz gorzej. W akcie rozpaczy posłano po najbardziej utytułowanego i poważanego doktora w całym królestwie. Doktor Beetle przybył, zbadał umierającego i stwierdził, że jedynie operacja może uratować chorego. Powiedział również że chce brać udział w tej operacji. Informacja szybko się rozprzestrzeniła i kiedy już operacja miała dojsć do skutku sala operacyjna wypelniona była osobościami ze świata medycznego do granic mozliwości. Najbardziej znani profesorowie, jak i dziennikarze oraz studenci medycyny pojawili się aby obserwować przebieg zdarzeń i chirurga. Doktor Beetle był w wyśmienitej formie. Operacja trwała 50 minut i uwieńczona została sukcesem. Widownia wpadła w zachwyt wyrażając podziw oklaskami. Zyciu mężczyzny nie zagrażało już niebezpieczeństwo. Po 3 miesiącach doktor odwiedził pacjenta. Był to piękny wiosenny dzień. Pielęgniarka wyprowadziła pacjenta na wózku rehabilitacyjnym do ogrodu opowiadając o tym jaki to dzielny był podczas operacji, że wytrzymał to wszystko. Gdy otworzył oczy ujrzał doktora któremu następnie niebył w stanie słowami wyrzic swojej wdzięczności. Dziękuje Panu bardzo – jest jednak jedna rzecz której nie rozumiem. Dlaczego pozbawił mnie pan lewego ucha? – zapytał pacjent. Widzi pan, szkoda że nie słyszał pan tego aplauzu, publiczność po prostu prosiła mnie o bis. I proszę mi uwierzyć, była to najmniejsza część jaką mogłem odciąć.

Całkowicie naturalna sytuacja

Ben Adams był absolwentem uniwersyteckim. Prawdopodobnie z tej przyczyny otrzymał dobrą pracę szybko jak opuścił szkołę. Został barmanem w prywatnej kilnice dla niemych. Pewnego dnia, a właściwie wieczora chciał się zabawić więc poprosił mnie o zastępstwo. Niestety zmuszony byłem odmówić. Dlaczego nie? – zapytał. Widzisz nie znam się na jezyku migowym. Widzisz, to bardzo proste – o 6 otworzysz bar i kilku gosci wejdzie. Dadzą ci znak abyś położył cztery szklanki na stole. Wszystko co musisz wykonać to położyć te cztery szklanki na stole. Następnie dadzą ci znać aby nalać im whiski do szklanek i aby ich skasować za to. Jeśli wciąż bedziesz miał problemy to zadzwoń do mnie. Nie mogłem odmówić, wiec się zgodziłem. Zrobiłem wszystko jak w instrukcji, sześciu gościów weszło i pokazało wszystko to o czy mówił Ben. Naturalnie zrobiłem wszystko to o co mnie poproszono. Pili tak przez 4 godziny, w końcu jednak skonczyli, wstali od baru, otworzyli buzie i spoglądali na mnie uśmiechając się. Nie za bardzo wiedziałem co mam robić, czy wlecać im whiski do ust, czy nie, wiec zadzwoniłem do kolegi. Spokojnie – rzekł kolega wyjac ze śmiechu. To całkowicie naturalna sytuacja. Wypili po prostu za dużo i teraz dają znaki.